niedziela, 28 sierpnia 2011

zmiana o 270°.

Witam,
celowo napisałem zmiana o 270°, gdyż gdybym napisał o 360° to wrócił bym do punktu początkowego.

Dokładnie rok temu.. moje życie zmieniło się o 270°. od tego momentu postrzegałem życie inaczej. bardziej realnie. poznawałem coraz to nowsze osoby, nabierałem coraz to większego a zarazem dobrego doświadczenia, życiowego, uczuciowego a nawet i szkolnego.

Po pewnym czasie dostrzegałem, że moje życie zmieniło się nie do poznania. nowi przyjaciele, którzy rozumieją mnie bez słów, mam tu na myśli A, B, D, G, G, M, M oraz N. Kocham Was tak bardzo, że mogę oddać za Was swoje życie. Moje stopnie i wiedza również nabrała tempa, konkursy, samorząd szkolny.. i mogę wymieniać dalej.

Teraz.. mam większe aspiracje życiowe, mam cel w życiu. moje marzenia o dziennikarstwie stają się z dnia na dzień coraz to bardziej realne i prawdziwsze. zmieniłem szkołę.. z profilu humanistycznego.. na ścisły. miałem pełno obaw, dochodziły mnie nawet myśli, że nie zdam z matmy. i co? jest dobrze. udało się. matma zdana, wszystko zdane. jest pięknie.

Chcę podziękować głównie mojej Mamie, za to, że zasiała we mnie chęć posiadania coraz to nowszej wiedzy, odkrywania świata, wrażliwość na sztukę i na twórczość. To ona wierzy we mnie bezgranicznie, wspiera mnie i zawsze była, jest i będzie. Dzięki jej wierze, dobrze wiem, że skończę szkołę ze świadectwem z paskiem. Bo dam sobie radę. Mamo, dziękuję Ci.. za wszystko.

W.

piątek, 26 sierpnia 2011

w świat, by marzeń swych dobiec.

witam,
ten post również przeznaczam komuś bardzo mi bliskiemu, mojemu przyjacielowi z Londynu, mojemu drogiemu K.

zapakowałeś swą walizkę, by wyjechać, by spełnić swe marzenie i odwiedzić na dłużej Londyn. jest mi ciężko, gdy Ciebie tutaj nie ma. jestem myślami jak również i sercem przy Tobie, czy w szczęściu, czy też i w chorobie.
wyjechałeś.. bo podążasz za swoimi marzeniami. to piękne. mam przyjaciół.. takich jak Ty, którzy podążają za swoimi marzeniami i celami. gdybyś potrafił sobie naprawdę wyobrazić jak bardzo za Tobą tęsknię. ale nie zawracaj sobie tym głowy bo ja.. a ja? a ja jakoś dam sobie radę. jestem, byłem i zawsze będę.

to najpiękniejsze co może być, mieć przyjaciela, który potrafi przebaczać, wysłuchać, przytulić, wesprzeć a nawet gdy trzeba to i płakać z Tobą i dla Ciebie by, jak by to rzecz.. by Ci ulżyć w cierpieniu. nasz 'wiąz' został wystawiony na próbę, a my tę próbę przeszliśmy. z wynikiem 6++. dlaczego? bo wybaczyłeś, bo byłeś, jesteś i będziesz. to nazywa się przyjaźń. kiedy nie musimy rozmawiać ze sobą non stop a i tak mogę o 3 w nocy do Ciebie zadzwonić (i po mimo kosztów roamingu..) Ty uspokoisz mnie swoim jak zawsze ciepłym i przyjacielskim głosem 'Wojt, wszystko jest w porządku, kładź się i śpij, jutro wstanie nowy dzień'.

K, pamiętaj, że zawsze tutaj na Ciebie czekam, jeżeli w najbliższym czasie odwiedzisz Polskę, nie daruję Ci jeżeli się nie zobaczymy.

W.

czwartek, 25 sierpnia 2011

o złych myślach tych, co nas trapią.

witam,
post ten dedykuję mojemu znajomemu K*, gdyż wiem, że tego potrzebuje.

każdy z nas boryka się ze złymi wspomnieniami, ktoś nas skrzywdził, opuścił lub po prostu odszedł.
przez pewien okres prześladują nas te myśli, u niektórych przemijają szybko, a niektórzy mają je nadal, bardzo mocno zakorzenione w swojej pamięci.

te wspomnienia muszą być wykorzenione. przecież to przeszłość.
ah tak, boisz się? boisz się czego? przecież gdy zapomnisz będzie lepiej tak?  wtedy Twoją głowę zapełnią nowe, lepsze i przyjemniejsze wspomnienia. napisałem już wcześniej, że jesteśmy panami oraz paniami naszego życia oraz losu.

a może musimy zderzyć przeszłość z teraźniejszością i pokazać, że pani T. jest silniejsza i prawdziwsza od pani P. ?
musimy wierzyć w swoje umiejętności. mi długo zajęło pojęcie tego, że jeżeli zapomnę będzie mi lepiej. lepiej żyć, funkcjonować i mieć prawo bytu.

tak więc wiem dobrze, że i Ty dasz sobie radę. tylko zapal ten żar w swoim sercu i pokaż, że nie dajesz sobą pomiatać, jesteś silny a zarazem opanowany i nikt i nic nie wyprowadzi Cię spod kontroli.

W.

* niech nikt, dosłownie nikt nie wyobraża sobie, że jestem kimś, kto publicznie ujawni tożsamość moich przyjaciół i znajomych. dlatego więc, będę podawać pierwszą literkę ich imion.

czerń to zło, a biel to dobro?

Witam,
z czym kojarzy Ci się czerń, a z czym biel?
niech zgadnę, czerń to coś mrocznego, koszmarnego i obrzydliwego, a biel to czystość, niewinność i coś olśniewającego?

ale czy zastanawiałeś się nad tymi barwami inaczej? przecież czerń kojarzy mi się bardziej z węglem, czyli raz nas ogrzewa, a zarazem leczy, jeżeli chodzi o węgiel leczniczy. a biel.. kojarzy mi się ze śniegiem, który jest zimny i mokry. czerń przyciąga promienie słońca a biel je odpycha. zarówno biel jak i czerń można zestawiać z innymi kolorami, zwykłym banalnym błękitem lub zielenią.

myśleć też można w kategoriach 'rasowych'. czarny to 'idiota', 'debil', to po prostu 'murzyn' albo 'czarnuch jeba*y!', lecz to myśl ludzi tępych, którzy mają zwężone okno na świat i na otaczających ich ludzi. a biel? ah, kojarzy się niby z tą lepszą rasą, inteligentni, mądrzy, zaradni. bzdura.

nie mam na myśli żadnych podtekstów religijnych a tym bardziej rasowych. bo nic nie mam do innych ras.
chodzi mi tylko o te pozorne myślenie. o to, czego inni nie chcą lub nie potrafią albo, o zgrozo, boją się pojąć, dostrzec lub też przeanalizować na swój własny indywidualny sposób.

mamy przecież mózg, odkrycie, lecz niektórym można by go odebrać bo go nie używają, no bo po co. skoro mamy już ten mózg to czy trudne jest używanie go? znajdzie się wielu ludzi, którzy będą mieć podobne zdanie do naszego, czy to tak trudno po prostu wyjść z poza naszego 'małego światka' ? nie możemy się hermetycznie zamykać przed wszystkimi. tak przy okazji dławię się wszelakim hermetyzmem.

znikam więc, W.

środa, 24 sierpnia 2011

ludzie, stołki & parapety.

witam,
tak się czasami zastanawiam nad tą naszą rasą ludzką. i dochodzę do wniosku, że mamy we wszelakich strukturach ludzi, stołki & parapety.

są tacy, którzy mogą wypytywać ' o co dokładnie mu chodzi ? '.. tak więc odpowiem Wam a może bardziej objaśnię o co mi chodzi, a może i nawet podam parę przykładów, lub też nie. bo w końcu to mój blog i mogę na nim umieszczać, pisać i wciskać co tylko mi się żywnie podoba. daje to wiele możliwości. możesz być kim chcesz być lub możesz pozostać po prostu.. sobą.

tak więc wracają do głównego wątku.. chodzi o to, że spotykamy różnych ludzi, mają różne poglądy, przekonania, religie a nawet i różne rasy. lecz czy każdemu człowiekowi warto zaufać? czy każdemu można okazać szacunek?

o to tu chodzi. o ludzki odrębny 'sposób bycia', o to, że z kim przystajesz taki się stajesz. trafne spostrzeżenie.

są osoby, którym możemy ufać na sto a nawet na sto jeden procent, są osoby, które wydają się nam bardzo bliskie, a są tacy, którzy kogoś udają, chcą udowodnić komuś swą wartość. a tak naprawdę swą wartość powinniśmy okazywać wyłącznie sobie. czy to takie trudne do pojęcia? czy naprawdę trzeba być bardzo inteligentnym a zarazem mądrym (bo inteligencja a mądrość to dwie zupełnie różne rzeczy) żeby dojść do tego zaiste cholernie łatwego wniosku? czy to naprawdę takie trudne? nie.  musisz odnaleźć to w sobie, głęboko w sobie to co chcesz sobą reprezentować, poszukać odpowiedniego dla siebie i wyłącznie dla siebie towarzystwa. bo pamiętaj.. to co robisz zależy od Ciebie. tylko Ciebie. pięknie nie? cały Twój los leży w Twoich rękach. TWOICH. wykrzycz to! LOS ZALEŻY ODE MNIE. i tylko od Ciebie. a wtedy.. możesz liczyć na mój szacunek. i nie tylko mój, ale i milionów!

pozdrawiam, W.