witam,
ostatnio... ostatnio zastanawiam się nad sobą. gdyby tylko nad sobą, swoim zachowaniem, czynami, marzeniami... ale też i nad swoim życiem & 'całokształtem artystycznym'.
niewątpliwe jest to, iż mam pewien 'bałagan', z którym muszę sam sobie poradzić.
sam. zupełnie sam.
często zastanawiam się nad tym, czy się zmieniłem. pewnie tak, a może jednak nie?
jestem pewien tego, że się zmieniłem. pytanie, czy na lepsze lub gorsze.
ostatnio czuję wszechobecny smutek, brak wiary w pewne rzeczy/marzenia, a nawet wszechobecną... pustkę.
czy jest możliwe, bym się zatracił? lub stracił sens życia?
w pewnym sensie, czuję jakby czas/dni/ludzie/świat... przeciekał mi przez palce... to bezbolesne uczucie.
ale ogarniające każdy milimetr mojego ciała/mózgu/krwi.
nie wiem od czego to zależy. od tego, że jestem w innym kraju? że nie widzę się z przyjaciółmi? po prostu... nie wiem.
i to jest... straszne. czuję się tak, jakbym nie wiedział już nic, jakbym... stracił wszystkie nabyte umiejętności oraz wiedzę, a teraz idę przed siebie z totalną pustką.
to straszne, aczkolwiek i ciekawe.
ah... sam nie wiem co plotę..
W.
czwartek, 2 sierpnia 2012
piątek, 27 lipca 2012
miłoś-ć
witajcie, po właściwie roku.
do napisania tego posta natchnęła mnie moja droga A*.
miłość. czym właściwie jest miłość? to trudne pytanie. dla mnie. nie wnikam w to, jak Wy to słowo interpretujecie.
miłość, to coś takiego gdy wstajesz rano i uśmiechasz się, bo ktoś na Ciebie czeka.
miłość, to poranna kawa, zapach śniadania i te urocze odgłosy rozstawianych na stole talerzy, filiżanek, sztućców..
miłość, to nie tylko beztroskie dni, ale i dni kiedy wszystko wydaję się być szare.
miłość, to kłótnie, te 'ostre' i te 'łagodne'.
miłość, gdy mówisz słowo 'kocham', bo czujesz delikatne, ale przyjemne, ukłucie w sercu.
miłość, to bycie tam, gdzie Twoja druga połówka.
miłość, to argument na wszystko.
miłość, to dar, a gdy go 'posiądziesz' nie waż się pozbywać.
miłość, to też cierpienie, rozczarowanie, strach..
ale właściwie, tych pozytywnych stron jest więcej, na szczęście więcej.
trzeba trzymać się pozytywnych stron, by związek miał sens.
bo czy miałoby sens trwać w związku, który jest negowany, nie ma rozmów i nie ma rozczarowań?
jesteśmy tylko ludźmi, i każdy z nas musi się 'dotrzeć', każdy z nas musi poznać drugą osobę.
nie bójmy się uczuć, nie bójmy się tego, że ktoś nam się podoba.
nie ma 'zaraz'.. albo 'potem'. liczy się 'teraz' & 'natychmiast'!
liczy się każda cenna sekunda, minuta, godzina, dzień.
xxyyxx - about you'
wojt.
* moja droga A, tak jak już pisałem wcześniej, imion ludzi z mojej ekipy nie rozpowszechniam! : *
Subskrybuj:
Posty (Atom)