witam,
ostatnio... ostatnio zastanawiam się nad sobą. gdyby tylko nad sobą, swoim zachowaniem, czynami, marzeniami... ale też i nad swoim życiem & 'całokształtem artystycznym'.
niewątpliwe jest to, iż mam pewien 'bałagan', z którym muszę sam sobie poradzić.
sam. zupełnie sam.
często zastanawiam się nad tym, czy się zmieniłem. pewnie tak, a może jednak nie?
jestem pewien tego, że się zmieniłem. pytanie, czy na lepsze lub gorsze.
ostatnio czuję wszechobecny smutek, brak wiary w pewne rzeczy/marzenia, a nawet wszechobecną... pustkę.
czy jest możliwe, bym się zatracił? lub stracił sens życia?
w pewnym sensie, czuję jakby czas/dni/ludzie/świat... przeciekał mi przez palce... to bezbolesne uczucie.
ale ogarniające każdy milimetr mojego ciała/mózgu/krwi.
nie wiem od czego to zależy. od tego, że jestem w innym kraju? że nie widzę się z przyjaciółmi? po prostu... nie wiem.
i to jest... straszne. czuję się tak, jakbym nie wiedział już nic, jakbym... stracił wszystkie nabyte umiejętności oraz wiedzę, a teraz idę przed siebie z totalną pustką.
to straszne, aczkolwiek i ciekawe.
ah... sam nie wiem co plotę..
W.